Dobra mam jeszcze dwie godziny do spotkania z Malikiem, do tego czasu zacznę szukać mojej cholernie głupiej siostry.
Od czego zaczynamy, Lucy?
Wzięłam do ręki telefon i wybrałam numer moich znajomych, a także Cassie. Każda rozmowa wyglądała tak samo. Nikt nic nie wiedział. Nikt nic nie słyszał. Tak jakby zapadła się pod ziemię.
*15 minut później*
- Mike? Wiesz może gdzie jest Cassie? Uciekła z domu, wredna jędza.. -mówiłam poddenerwowana i nieźle wkurzona.
- Uspokój się Lucy.
- Jak ją znajdę, to nie wiem co jej zrobię..
- Lucy! -krzyknął do słuchawki tak głośno, że musiałam odsunąć telefon od ucha.
- Okey, okey.. Czyli jest u Ciebie? -mówiłam już spokojniej.
- Tak jest. Nie martw się, za jakiś czas przywiozę ja do domu.
- Uumm.. Dobra, to cześć. -rozłączyłam się i pobiegłam do pokoju. Wpakowałam pieniądze do tylnej kieszeni jeansów i udałam się na podany przez gangstera adres.
***
- Ja wiem, że to nie cztery tysiące, ale spłacę wszystko.. obiecuję.
- Już dość miałaś czasu! -wykrzyczał mi Malik prosto w twarz podtrzymując jedną ręką za kark. -Powiedziałem Ci, że do dzisiaj masz czas spłaty! -wyciągnął pistolet z kieszeni i wymierzył mi w skroń.
- Jaa... Ja przeepraszam.. -moje słowa brzmiały niczym wypełnione lękiem.
- No nie wiem, czy zdążysz.. -już miał nacisnąć spust, gdy ktoś wypchnął mu broń z ręki.
- Stary! Oszalałeś? Mieliśmy umowę! -dzięki Bogu Styles. Ale zaraz, zaraz. Jaka umowa?
- Grr.. Dobra, spadamy. Ale jeszcze pożałujesz, piękna. -odwrócił się na pięcie i odeszli. Dopiero, gdy zniknęli za rogiem odetchnęłam z ulgą. Oparłam się o mur opuszczonego budynku.
Lucy. Masz szczęście..
Wzięłam nogi za pas i wybiegłam z tego przerażającego i mrożącego krew w żyłach miejsca. Już po chwili znalazłam się pod domem.
Jak ja mogłam popaśc kurwa w tak idiotyczny nałóg? Ćpanie to tylko i wyłącznie gówno.
Moja głowa była nasączona wyrzutami sumienia. Cassie uciekła. Coś, albo raczej ktoś grozi moim najbliższym. Świetnie. Poprostu świetnie.
Usadowiłam się wygodnie na sofie i zamknęłam oczy. Choć na chwilę chciałam pomyśleć o teraźniejszości.. Od poukładania sobie wszystkiego wyrwało mnie ciche pukanie do drzwi frontowych. Pojawił się wielki znak zapytania. Pukanie z czasem przerodziło się w mocne uderzenia pięścią. Przeszedł mnie nieprzyjemny dreszcz.
Helooł! ;3 no to mamy już trzeci rozdział! :D
Jak się podoba? Komentujcie <3
Jak myślicie kto chce wejść do mieszkania Parker'ów?
Fajnie piszesz ;) Czekam na dalszą część ;*
OdpowiedzUsuń;) dziekuje :D
Usuń