wtorek, 29 lipca 2014

Rozdział 3

Dobra mam jeszcze dwie godziny do spotkania z Malikiem, do tego czasu zacznę szukać mojej cholernie głupiej siostry. 
Od czego zaczynamy, Lucy?
Wzięłam do ręki telefon i wybrałam numer moich znajomych, a także Cassie. Każda rozmowa wyglądała tak samo. Nikt nic nie wiedział. Nikt nic nie słyszał. Tak jakby zapadła się pod ziemię. 

*15 minut później*
- Mike? Wiesz może gdzie jest Cassie? Uciekła z domu, wredna jędza.. -mówiłam poddenerwowana i nieźle wkurzona.
- Uspokój się Lucy. 
- Jak ją znajdę, to nie wiem co jej zrobię..
- Lucy! -krzyknął do słuchawki tak głośno, że musiałam odsunąć telefon od ucha.
- Okey, okey.. Czyli jest u Ciebie? -mówiłam już spokojniej.
- Tak jest. Nie martw się, za jakiś czas przywiozę ja do domu.
- Uumm.. Dobra, to cześć. -rozłączyłam się i pobiegłam do pokoju. Wpakowałam pieniądze do tylnej kieszeni jeansów i udałam się na podany  przez gangstera adres. 

***
- Ja wiem, że to nie cztery tysiące, ale spłacę wszystko.. obiecuję. 
- Już dość miałaś czasu! -wykrzyczał mi Malik prosto w twarz podtrzymując jedną ręką za kark. -Powiedziałem Ci, że do dzisiaj masz czas spłaty! -wyciągnął pistolet z kieszeni i wymierzył mi w skroń. 
- Jaa... Ja przeepraszam.. -moje słowa brzmiały niczym wypełnione lękiem. 
- No nie wiem, czy zdążysz.. -już miał nacisnąć spust, gdy ktoś wypchnął mu broń z ręki. 
- Stary! Oszalałeś? Mieliśmy umowę! -dzięki Bogu Styles. Ale zaraz, zaraz. Jaka umowa?
- Grr.. Dobra, spadamy. Ale jeszcze pożałujesz, piękna. -odwrócił się na pięcie i odeszli. Dopiero, gdy zniknęli za rogiem odetchnęłam z ulgą. Oparłam się o mur opuszczonego budynku. 
Lucy. Masz szczęście..
Wzięłam nogi za pas i wybiegłam z tego przerażającego i mrożącego krew w żyłach miejsca. Już po chwili znalazłam się pod domem.
Jak ja mogłam popaśc kurwa w tak idiotyczny nałóg? Ćpanie to tylko i wyłącznie gówno. 
Moja głowa była nasączona wyrzutami sumienia. Cassie uciekła. Coś, albo raczej ktoś grozi moim najbliższym. Świetnie. Poprostu świetnie. 
Usadowiłam się wygodnie na sofie i zamknęłam oczy. Choć na chwilę chciałam pomyśleć o teraźniejszości.. Od poukładania sobie wszystkiego wyrwało mnie ciche pukanie do drzwi frontowych. Pojawił się wielki znak zapytania. Pukanie z czasem przerodziło się w mocne uderzenia pięścią. Przeszedł mnie nieprzyjemny dreszcz.



Helooł! ;3 no to mamy już trzeci rozdział! :D 
Jak się podoba? Komentujcie <3
Jak myślicie kto chce wejść do mieszkania Parker'ów? 


sobota, 26 lipca 2014

Rozdział 2

Obudził mnie stukający w parapet deszcz. Leniwie się przeciągnęłam i spojrzałam na zegarek znajdujący się na szafce nocnej.
Trzecia?
To dzisiaj. Dzisiaj będę musiała spłacić wszystko... Ale z czego? No właśnie. Gwałtownie wstałam z łóżka robiąc to jak najciszej potrafię. Ruszyłam w stronę mojej skarbonki, która spokojnie stała na półce nie wiedząc co ją czeka. Zdjęłam ją i położyłam na ziemi. Wyjęłam spod łóżka małą skrzynkę, w której znajdował się młotek i inne potrzebne rzeczy do spraw budowlanych. Po cichu uderzałam młotkiem w skarbonkę w kształcie świnki. Jakiś czas później usłyszałam kroki. Moja głowa zatrzymała się na drzwiach. Do pokoju weszła Cassie.
- Co ty robisz? -spytała szeptem. Wskazałam ręką na podłogę by usiadła. 

- Muszę spłacić im ten dług.. Może dzisiaj nie oddam wszystkich pieniędzy, ale przynajmniej połowę.
- W co ty się wpakowałaś?! -uniosła lekko głos nadal mówiąc szeptem.
- Nie wiesz jak to jest!
- Zawsze byłam blisko Ciebie, a ty mnie odtrącałaś.. Jak ja się miałam czuć?! Sama mogłam zacząć ćpać! -ostatnie słowa wykrzyczała mi prosto w twarz, a ja tylko ułożyłam swój palec wskazujący na jej ustach w geście uciszającym.
- Idiotko! Cicho bądź bo usłyszą!
- Nie mów mi co mam robić!
- A właśnie, że będę! Zauważ, że jestem nadal Twoją siostrą! -spojrzałam na jej oczy. Były pełne złości. Czekałam tylko co odpowie.
- Jeszcze.. Lucy. Jeszcze... -wstała i wyszła. 
Co za małpa!

*Oczami Cassie*
Nienawidzę jej! Ona śmie się nazywać moją siostrą? Śmieszne.

Wyjęłam z szafy dość pojemny plecak i zaczęłam wpakowywać do niego ubrania. Po chwili zeszłam na palcach po schodach kierując się do kuchni. Otworzyłam lodówkę i zabrałam kilka owoców i coś do picia. Napisałam też na karteczce kilka słów.. :

Lucy: Dziękuje Ci za te "dobre" rady, teraz już nigdy mnie nie zobaczysz moja "kochana" siostro!
Mamo: Nie bójcie się o mnie. Za niedługo wrócę.
Cassie

Wybiegłam z domu pełna wściekłości. Grr.. Wyjęłam telefon i wybrałam numer wujka*.
- Halo? -opowiedział zaspany głos.
- Mike? Tu Cassie.
- Czemu nie śpisz? Późno jest.
- Mogę do Ciebie przyjść? Mam problemy..
- No dobra, ale nie mam nic do jedzenia. -zaśmiałam się cicho.
- Okey, okey. Pa -rozłączyłam się i powędrowałam na przystanek.

*Dwadzieścia minut później*
- No to opowiadaj co Cię do mnie przygnało.
- No więc.. Pokłóciłam się z Lucy. Rodzice mają mnie w dupie. Prawie w ogóle ich w domu nie ma. -pojedyncza łza spłynęła mi po policzku. Mike otarł ją dłonią i mocno mnie przytulił.
- Nie przejmuj się. Będzie dobrze.. -zawsze tak mówią. - Dobra dość tych czułości. Już późno, idź do mnie do sypialni o rozgość się. -uśmiechnęłam się nieśmiało i wspięłam  leniwie po schodach.

*Oczami Lucy*
- Sto dwadzieścia, sto trzydzieści.. Okey, połowę mam. Wzięłam w ręce telefon, który akurat w tym momencie zabrzęczał.

<Przyjdź dzisiaj o 12 na ulicę Boar Lane, przed dom numer 7
Zayn xx>

Przeczytałam wiadomość i przeszedł mnie nie przyjemny dreszcz.
Skąd ma mój numer?
A co jeżeli coś mi zrobi?

Pytań z każdą chwilą przybywało.. Zbiegłam po schodach do kuchni w celu zjedzenia w końcu jakiegoś śniadania. Rodziców jak zawsze nie było. Tylko praca, praca i praca. Jak dobrze, że mam wakacje. Zobaczyłam na blacie karteczkę, pomyślałam, że pewnie mam coś kupić na obiad. Ale nie. Ta była od Cassie. Jej treść była zaskakująca. W szybkim tempie dotarłam pod drzwi od pokoju siostry. Zapukałam kilka razy, ale nikt nie otwierał. Pociągnęłam za klamkę, a drzwi ustąpiły.
- Cassie?! Jesteś tu? Cassie! -nikt nie odpowiadał. Po raz pierwszy poczułam pustkę. Trzeba zacząć jej szukać..




*wujek od Cassie i Lucy jest przyszywany, dlatego mówią do niego po imieniu :)
Jak się podoba? ;)
Komentuujcie! <3


niedziela, 20 lipca 2014

Rozdział 1

- Wychodzę! Nie wiem, o której wrócę, Nie dzwoń. -krzyknęłam w kierunku mamy.
- Ale.. -nie dokończyła. Usłyszała tylko głośne trzaśnięcie drzwi.
Nareszcie chwila spokoju. Wcześniej założyłam strój kąpielowy i miałam zamiar zapomnieć o wszystkim. O problemach, o Nich. Ścigali mnie, ale jakoś zawsze udawało mi się przedłużyć czas spłaty. Gdy dotarłam już do zakątka, w którym zawsze przebywałam zdjęłam ubrania i pobiegłam do wody. Tego mi było trzeba. Zimna woda zawładnęła moim ciałem. Po dłuższej chwili poczułam, że zaczynam się trząść z zimna. Teraz już kierowałam się na moje miejsce. Siedzieli tam. Wykorzystałam moment, w którym nie patrzeli i schowałam się za wysokie skały. Przez chwilę podsłuchiwałam o czym rozmawiają, ale gdy poczułam czyiś oddech na karku momentalnie odwróciłam głowę.
- Nie ładnie tak podsłuchiwać. -odezwał się jeżeli dobrze pamiętam Harry.
- Nie ładnie tak naruszać czyjejś prywatności. - stał zdecydowanie za blisko.
Pociągnął mnie za ramię i zaciągnął do reszty.
- No, nieźle się spisałeś Styles. -powiedział szef wszystkich szefów (Zayn). - Słuchaj. Albo spłacisz to wszystko do jutra, albo pożałujesz. -skierował się do mnie. Byłam lekko przestraszona, a do tego Styles trzymał mnie mocno za ręce.
- I co boisz sie? -zaśmiał się Styles. Nie odezwałam się.
-  Zrozumiałaś? Czas do jutra, bo jak nie.. -wyjął spluwę z tyłu spodni i pomachał nią chwilę.
- Rozumiem... -odpowiedziałam w miarę pewnie. Zayn puścił mi oczko i poszli.
Skąd ja wezmę tyle pieniędzy? Zaczęłam się denerwować. Spakowałam wszystkie rzeczy do torby i ruszyłam do domu.

*W pokoju Cassie*

- Musisz mi pomóc. -powiedziałam do siostry.
- Nie mam już forsy Lucy!
- Na pewno coś znajdziesz. Nie możesz mnie tak zostawić! Jesteś moją siostrą!
-  Ale nie zauważyłaś, że zawsze Ci pomagam? To ty mnie masz gdzieś! -Cassie miała zaszklone oczy. Wzięłam się w garść i wyszłam z jej pokoju. Zamknęłam się w łazience i odkręciłam wode. Zamoczyłam twarz i ochłonęłam. Spojrzałam jeszcze raz w lustro i pobiegłam do swojego pokoju. Opadłam na łóżko i po prostu odpłynęłam...

Pierwszy rozdział za Nami! <33
Jak się podoba? :D
Komentujcie ;)

Prolog :)

Lucy Parker-  Popada w nałóg. Nie spłaca długów. Jej młodsza siostra stara się ją odciągnąć od problemów. Czy grozi coś jej najbliższym? Czy może narodzi się nowe uczucie do jednego ze swoich prześladowców? Dowiesz się więcej czytając następne rozdziały!

Zapraszam! :)
Pierwszy rozdział pojawi się już dzisiaj.

Bohaterowie

Lucy Parker- 20 lat. Interesuje się tańcem i sportem. Ma młodszą siostrę, której z początku nienawidzi jednak z biegiem czasu zmienia zdanie.


Alice Morgan- 20 lat. Przyjaciółka Lucy. Uwielbia sport. Zwiąże się z Harrym.


Cassie Parker- 16 lat. Jej hobby to moda. Zawsze chciała być jak jej siostra. Do czasu. Czasami czuje potrzebę rozmowy z rodzicami, ale ich nigdy nie ma w domu. Zakocha się w Niall'u.


 Niall Malik- 17 lat. Młodszy brat Zayn'a. Chce dołączyć do gangu, ale Zayn mu nie pozwala. Musi polegać tylko na sobie. Zakochuje się w Cassie, ale nie umie jej tego powiedzieć.


Zayn Malik- 21 lat. Jest szefem gangu. Sprzedaje narkotyki. Jego rodzice zmarli w wypadku samochodowym., dlatego też spadł na niego obowiązek zajmowania się bratem. Jego ciało pokrywają liczne tatuaże. Razem z gangiem prześladuje jedną ze swoich dłużniczek. Do czego jest zdolny?


Liam Payne- 20 lat. Jest w gangu Zayn'a. Ma tatuaże.


Harry Styles- 21 lat. Jest w gangu. Zakocha się w przyjaciółce Lucy. Posiada dużo tatuaży.


Louis Tomlinson- 21 lat. Jest w gangu. Tatuaże zdobią jego ciało. Uważa, że Niall powinien sobie zrobić tatuaż.


UWAGA!
- One Direction na tym blogu nie istnieje.
- Niektóre informacje o bohaterach są nieprawdziwe.
- Na blogu mogą pojawiać się wulgaryzmy.
:)