sobota, 26 lipca 2014

Rozdział 2

Obudził mnie stukający w parapet deszcz. Leniwie się przeciągnęłam i spojrzałam na zegarek znajdujący się na szafce nocnej.
Trzecia?
To dzisiaj. Dzisiaj będę musiała spłacić wszystko... Ale z czego? No właśnie. Gwałtownie wstałam z łóżka robiąc to jak najciszej potrafię. Ruszyłam w stronę mojej skarbonki, która spokojnie stała na półce nie wiedząc co ją czeka. Zdjęłam ją i położyłam na ziemi. Wyjęłam spod łóżka małą skrzynkę, w której znajdował się młotek i inne potrzebne rzeczy do spraw budowlanych. Po cichu uderzałam młotkiem w skarbonkę w kształcie świnki. Jakiś czas później usłyszałam kroki. Moja głowa zatrzymała się na drzwiach. Do pokoju weszła Cassie.
- Co ty robisz? -spytała szeptem. Wskazałam ręką na podłogę by usiadła. 

- Muszę spłacić im ten dług.. Może dzisiaj nie oddam wszystkich pieniędzy, ale przynajmniej połowę.
- W co ty się wpakowałaś?! -uniosła lekko głos nadal mówiąc szeptem.
- Nie wiesz jak to jest!
- Zawsze byłam blisko Ciebie, a ty mnie odtrącałaś.. Jak ja się miałam czuć?! Sama mogłam zacząć ćpać! -ostatnie słowa wykrzyczała mi prosto w twarz, a ja tylko ułożyłam swój palec wskazujący na jej ustach w geście uciszającym.
- Idiotko! Cicho bądź bo usłyszą!
- Nie mów mi co mam robić!
- A właśnie, że będę! Zauważ, że jestem nadal Twoją siostrą! -spojrzałam na jej oczy. Były pełne złości. Czekałam tylko co odpowie.
- Jeszcze.. Lucy. Jeszcze... -wstała i wyszła. 
Co za małpa!

*Oczami Cassie*
Nienawidzę jej! Ona śmie się nazywać moją siostrą? Śmieszne.

Wyjęłam z szafy dość pojemny plecak i zaczęłam wpakowywać do niego ubrania. Po chwili zeszłam na palcach po schodach kierując się do kuchni. Otworzyłam lodówkę i zabrałam kilka owoców i coś do picia. Napisałam też na karteczce kilka słów.. :

Lucy: Dziękuje Ci za te "dobre" rady, teraz już nigdy mnie nie zobaczysz moja "kochana" siostro!
Mamo: Nie bójcie się o mnie. Za niedługo wrócę.
Cassie

Wybiegłam z domu pełna wściekłości. Grr.. Wyjęłam telefon i wybrałam numer wujka*.
- Halo? -opowiedział zaspany głos.
- Mike? Tu Cassie.
- Czemu nie śpisz? Późno jest.
- Mogę do Ciebie przyjść? Mam problemy..
- No dobra, ale nie mam nic do jedzenia. -zaśmiałam się cicho.
- Okey, okey. Pa -rozłączyłam się i powędrowałam na przystanek.

*Dwadzieścia minut później*
- No to opowiadaj co Cię do mnie przygnało.
- No więc.. Pokłóciłam się z Lucy. Rodzice mają mnie w dupie. Prawie w ogóle ich w domu nie ma. -pojedyncza łza spłynęła mi po policzku. Mike otarł ją dłonią i mocno mnie przytulił.
- Nie przejmuj się. Będzie dobrze.. -zawsze tak mówią. - Dobra dość tych czułości. Już późno, idź do mnie do sypialni o rozgość się. -uśmiechnęłam się nieśmiało i wspięłam  leniwie po schodach.

*Oczami Lucy*
- Sto dwadzieścia, sto trzydzieści.. Okey, połowę mam. Wzięłam w ręce telefon, który akurat w tym momencie zabrzęczał.

<Przyjdź dzisiaj o 12 na ulicę Boar Lane, przed dom numer 7
Zayn xx>

Przeczytałam wiadomość i przeszedł mnie nie przyjemny dreszcz.
Skąd ma mój numer?
A co jeżeli coś mi zrobi?

Pytań z każdą chwilą przybywało.. Zbiegłam po schodach do kuchni w celu zjedzenia w końcu jakiegoś śniadania. Rodziców jak zawsze nie było. Tylko praca, praca i praca. Jak dobrze, że mam wakacje. Zobaczyłam na blacie karteczkę, pomyślałam, że pewnie mam coś kupić na obiad. Ale nie. Ta była od Cassie. Jej treść była zaskakująca. W szybkim tempie dotarłam pod drzwi od pokoju siostry. Zapukałam kilka razy, ale nikt nie otwierał. Pociągnęłam za klamkę, a drzwi ustąpiły.
- Cassie?! Jesteś tu? Cassie! -nikt nie odpowiadał. Po raz pierwszy poczułam pustkę. Trzeba zacząć jej szukać..




*wujek od Cassie i Lucy jest przyszywany, dlatego mówią do niego po imieniu :)
Jak się podoba? ;)
Komentuujcie! <3


1 komentarz:

  1. Kiedy będzie nastepny rozdział? ^^
    Bardzo ciekawy, nie moge się doczekac co będzie dalej...

    OdpowiedzUsuń